Prognozowanie na giełdzie – czy ma sens?

Zjawiska hossy i bessy to dwa najważniejsze czynniki wpływające na kondycję giełdy i na samopoczucie inwestorów. Pojawia się jednak pytanie, czy potrafimy przewidzieć jak w danym czasie ukształtują się nastroje. Bez tej umiejętności bardzo trudno będzie udanie funkcjonować w giełdowych realiach, choć trzeba także powiedzieć, że z tym przewidywaniem bywa rozmaicie. Giełda bowiem potrafi zaskakiwać z minuty na minutę. Tym bardziej, że nie jest oderwana od globalnej rynkowej rzeczywistości. Ona bardzo wpływa na przykład na giełdę warszawską.

Krachy nie są obojętne

Zdarza się, że raptem z ważnej światowej giełdy zaczynają napływać niepokojące sygnały. Gwałtowne spadki w Nowym Jorku potrafią zachwiać giełdowym porządkiem w Polsce i na całym świecie. Tak było zawsze, gdy dochodziło do giełdowych krachów.

To nic, że miały one miejsce w dalekich krajach. Ich znaczenie dla międzynarodowej gospodarki było tak duże, że nawet nie chcąc musieliśmy je do jakiegoś stopnia odczuć. Mimo to prowadząc rozsądną politykę da się przed pewnymi zewnętrznymi czynnikami uchronić.

Przewidywania z limitami

Co innego z giełdą. Ta jest niezwykle wrażliwą materią i o ile gospodarka jako całość potrafi przejść „suchą stopą” przez wiele kryzysów, to giełda stanowi swoisty papierek lakmusowy. Dlatego tak trudno jest na giełdzie cokolwiek przewidzieć. Da się to zrobić jedynie w odniesieniu do konkretnych spółek czy indeksów, choć i tu czekają na nas czasami niespodzianki. Jeśli jednak chcemy inwestować w akcje konkretnego podmiotu, to analizując jego kondycję i uwarunkowania branżowe możemy zyskać sporo. .