Emocje wrogiem inwestora?

Inwestorzy giełdowi powinni w swoich działaniach kierować się przede wszystkim racjonalną kalkulacją i przesłankami natury ekonomicznej. Nie powinni natomiast ulegać emocjom, choć chwilami trudno się im nie poddać. Pamiętajmy bowiem o tym, że często giełdowy inwestor ryzykuje naprawdę spore pieniądze, które nie są żadnym wirtualnym bytem. Krach na giełdzie czy nagłe załamanie kursu akcji, w które włożyło się niemało środków oznacza straty – bardzo wymierne i nierzadko bolesne.

Czy w takiej sytuacji, gdy stawka jest wysoka, można odciąć się od emocji?

Lepiej stawiać na maklera

Zachowanie „zimnej krwi” jest bardzo wskazane, ale nie mamy żadnej gwarancji, że zawsze nam się to uda. Dlatego większość inwestorów powierza swoje środki fachowcom z zewnątrz, a więc maklerom. Oni znają się najlepiej na hossie i na bessie, często są w stanie na podstawie rozmaitych przesłanek przewidywać rozwój wypadków. Dobry makler jest bronią inwestora i często jego jedyną tarczą chroniącą przed fatalnymi skutkami podejmowanych decyzji.

Mimo to nawet najlepsi specjaliści mogą się mylić lub na coś nie zwrócić w porę uwagi.

Oswojeni z ryzykiem

Inwestowanie powinno się zawsze opierać na tym, co jest w danym momencie rozsądne. Trzeba wyrobić w sobie daleko idącą umiejętność zarządzania ryzykiem, co nie jest dane wszystkim. Giełda to bowiem ryzyko wpisane w jej charakter i w gruncie rzeczy nie jesteśmy w stanie się przed nim bronić.

Możemy przewidywać, analizować, spekulować, ale to wszystko zawsze odbywa się jedynie w pewnych granicach i nie mamy pewności, że nasza kalkulacja w danym momencie okaże się trafna.